Andrzej Socha – malarz myśli

Siłę swojego malarstwa Andrzej Socha,  gdański artysta, czerpie z głębin talentu, intelektu i smaku. Żadne style, prądy czy kierunki nie miały wpływu na jego twórczość. Tak sam deklaruje i jak mówi jego widzenie sztuki rodziło się w zaciszu i zakamarkach artystycznej świadomości, którą starał się odseparować od zewnętrznego świata.

 


Może właśnie dlatego w studenckich czasach jego koncepcje malarskie spotykały się z małym zrozumieniem. Także, dzisiejsze poszukiwanie porównań, zestawianie jego twórczości z inną, czy szukanie analogii nie ma sensu. Choć nie ma tak dobrze, aby gdzieś, ktoś, nie mógł myśleć podobnie, a poza tym otaczająca rzeczywistość nie jest też bez znaczenia i wpływu na osobowość.  

 

Andrzej Socha, Autoportret, 2013, akryl, pastel, karton

 

 

Andrzej Socha, Martwa natura, 1975, olej, akryl, płótno

 

Przypomniał mi się  malarz, o którym pisałem przed laty. Trudno mówić o podobieństwie, ale przy oglądaniu prac Andrzeja Sochy poczułem jakąś więź duchową łączącą obu artystów. Prowadzi mnie ona w rejony modernistycznych poszukiwań francuskich malarzy międzywojnia i do tej charakterystycznej kreski, która dla wielu malarzy jest swoistym DNA. To jak linie papilarne pozostające niezmienne już do końca życia. Każdy ma inne, ale  rozpoznawalne. Myślę o Ludwiku Klimku, artyście polskiego pochodzenia z Cieszyna, mieszkającego we Francji, tam tworzącego i tam pochowanego. Mało znanego w Polsce, ale posługującego się podobną  kreską, podobną paletą barw oraz zbliżonym łączeniem technik.  Ale może to być tylko moje wrażenie, którego  mogłem szczęśliwie doświadczyć dzięki obejrzeniu kiedyś prywatnej sopockiej kolekcji tego wielkiego artysty. Jednak te moje  odczucia zrozumiałem dopiero później, pomogły mi one we właściwym odczytywaniu prac Sochy i pewnej filozofii  otaczającej jego malarstwo, zapewne wynikającej również z powściągliwego usposobienia artysty.  

 

Andrzej Socha, Oliwa, 2012, olej, akryl, płótno

 

 

Andrzej Socha, Drukienniki, 2014, akryl, pastel, karton

 

 

 

Andrzej Socha, kiedy wspominał o swoich nauczycielach malarstwa, pani Blance Olszewskiej z lubelskiego plastyka oraz gdańskich profesorach Kazimierzu Ostrowskim i Jacku Żuławskim, a także ich kulturze i pojmowaniu sztuki, podkreślał, że w swoich wykładach kładli nacisk raczej na zrozumienie zasad i wskazywanie drogi, niż na samą naukę. Szkoła była więc jedynie etapem i nie odwołuje się nigdy do niej, profesorów czy autorytetów. Sam tworzy koncepcję malowania, nie ma odniesień. Obraz zrodzony jedynie dzięki rzeczywistym doznaniom objawia się gdzieś między głową, a ręką i prowadzi dukt pędzla tak, a nie inaczej, ale nie bezmyślnie. Pozostawia fragment pierwszej myśli, czy pierwszego skojarzenia. Często słabo rozpoznawalny, ale jest. Ujawnia się  kolorem, fragmentem kompozycji, linią czy kreską. Kieruje wówczas myśli we właściwą stronę. Nie opowiada historii. Te znaki w połączeniu tworzą pewien alfabet. Na początku dość trudny. Jego kreacja nie jest prosta, ale po chwili wszystko staje się zrozumiałe, bo są to znaki estetyzujące i adekwatne do rzeczywistych przedmiotów.  

 

Andrzej Socha, Modelka, 1972, olej, akryl, płótno

 

 

Andrzej Socha, Pracownia, 2013, olej, akryl, płotno

 

 

W jednym z wywiadów artysta mówił o tym dystansowaniu się od  rozmaitych tendencji, ale też bronił swojej postawy, która pozwala mu zachować różnorodność i poruszać się cały czas w granicach czystej sztuki. Sztuki, która rzeczywiście nie wszystkim musi się podobać i nie wszyscy muszą się z nią identyfikować, nie mówiąc już o jej kupowaniu. Jednak doświadczenia amerykańskie, azjatyckie i europejskie pozwoliły mu docenić swoją pracę, która sama w sobie stanowi już wielką nagrodę i jest radością jego życia.

 

Andrzej Socha, Wnętrze II, 1975, olej, akryl, płótno

 

 

Andrzej Socha

 

 


Andrzej Socha to artysta nieodgadniony o spokojnym usposobieniu, opanowany, nie goniący  za poklaskiem i promocją, mało zauważalny, nie poddający się modom i tendencjom. Artysta w 2015 roku uhonorowany został Specjalną Nagrodą Marszałka Województwa Pomorskiego za  wybitne zasługi w dziedzinie twórczości artystycznej, za wielki kunszt warsztatu i niezwykłą estetykę oraz za upowszechnianie i ochronę kultury na rzecz mieszkańców województwa pomorskiego. Proponuję więc wybrać się na jego najbliższą wystawę, o której jak tylko się zdarzy – poinformujemy.  


Stanisław Seyfried
fot. Stanisław Seyfried, Ryszard Kowalewski

Komentarze
Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam