• Moja rozmowa z Andrzejem Krzemińskim, artystą malarzem, nie układała się, brak było spójności, a pojawiające się wątki dawnych wspomnień przeplatały się z teraźniejszością. Próbując uporządkować, zaczęliśmy od luźnej wymiany zdań na temat upodobań artystycznych, wydarzeń dzisiejszego dnia, hobby. Artysta uważa, że charakter doskonale oddaje jego znak zodiaku - waga. Zmienność upodobań pojawia się cyklicznie jak na chybotliwej wadze, stąd w malarstwie jawi się zapał do nowego, ale są rzeczy których nie zmienia. Jest Pomorzaninem pochodzi ze Starogardu Gdańskiego, dziś mieszka w Malborku, bezgranicznie oddany jest swojej małej ojczyźnie.
  • Na sztaludze w drugim końcu pracowni przy oknie w ostro padających promieniach przedpołudniowego słońca stoi niedokończony obraz. Pracownia malutka, przy ścianach kilka innych stojących na podłodze odwróconych płócien. Od razu przypominam sobie opowiadanie jednej z byłych studentek prof. Artura Nacht Samborskiego. Podczas jego krótkiego pobytu w Sopocie miał w zwyczaju chronić swoje dzieła przed oczami nieoczekiwanych, nielicznych gości odwiedzających jego pracownię. Odwrócone do ściany obrazy stały na podłodze.
  • Wernisaż malarstwa Eduarda Hildebrandta w Nadbałtyckim Centrum Kultury miał dwóch bohaterów, samego gdańskiego mistrza, romantycznego malarza pierwszej połowy XIX wieku oraz kolekcjonera jego dzieł Andrzeja Walasa. Osoby, która poświęca się od blisko 40 lat kolekcjonerskiej pasji.
  • Zofia Matuszczyk-Cygańska, warszawska artystka zawsze uważała, że sztuka malowania to nie fantazja, a logiczna, matematyczna kolej rzeczy. Dlatego jej kolorystyczne początki dość szybko musiały ulec zmianie i to matematyczne myślenie o malarstwie określiło jej przyszłą artystyczną drogę. Dlatego prace z początkowego okresu twórczości są tak ciekawe, a dla amatorów sztuki stanowią wielką osobliwość.
Banner

Witamy

 Galeria Essey jest portalem sztuki i specjalizuje się w prezentacji europejskiego malarstwa marynistycznego oraz malarstwa artystów związanych z Wybrzeżem. Przedstawiamy również malarzy XIX-wiecznego Gdańska, a także mało znanych twórców Wolnego Miasta Gdańska.

 

Jednym z podstawowych tematów jest  jednak prezentacja malarzy sopockich. Zaraz po wojnie sopocką szkołę malarstwa tworzyli wielcy artyści: Artur Nacht-Samborski, Juliusz i Łada Studniccy, Jacek i Hanna Żuławscy, Józefa i Marian Wnukowie, Janusz Strzałecki, Piotr Potworowski i Jan Cybis. Tu powstał termin „szkoła sopocka”, o który do dziś trwają spory. Dylemat polega na tym czy był to nurt, styl, czy może tylko postawa miejscowych malarzy wobec wszechobecnego wówczas socrealizmu.

 

Wiele miejsca poświęcamy również aktualnym wydarzeniom artystycznym mającym miejsce na Wybrzeżu.



PRACA MIESIĄCA


Heinrich Graf von Luckner


O autorze:

Heinrich Graf von Luckner – 1891, Kołobrzeg – 1970, Monachium

Pochodził z pruskiej rodziny szlacheckiej. Młodzieńcze lata spędził na Pomorzu. W roku 1919 rozpoczął studia  malarskie na Wydziale Architektury Wyższej Szkoły Technicznej w Gdańsku. W świat poważnej sztuki wprowadzał go profesor gdańskiej uczelni, znakomity niemiecki malarz Fritz Pfuhle. Już do końca życia w malarstwie Lucknera dało się odczuć rękę profesora. Szczególnie w obrazach przedstawiających siłę i potęgę koni. Później, jeszcze na początku lat 20-tych wieku XX, Luckner studiował w Dreźnie u wybitnego niemieckiego malarza Ludwika von Hofmanna, malarza Jugendstilu - niemieckiej secesji.  


Pomimo jego dobrego pochodzenia i znajomości z wieloma nazistowskimi artystami, niektóre jego prace po roku 1933 zaliczone zostały do sztuki ”zdegenerowanej”, między innymi portret niemieckiego ekspresjonisty Maxa Pechsteina. Nie przeszkodziło to jednak w odbyciu półrocznych studiów w rzymskiej Willi Massimo (1942), będącej wielkim wyróżnieniem i nagrodą dla niemieckich artystów. Wojna pozostawiła w sztuce Lucknera niezatarte ślady. W roku 1949  malarz został profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie, a na emeryturze osiadł w Monachium. Tu rozpoczął ostatni etap swojej artystycznej pracy - już do końca życia oddał się malarstwu portretowemu.
Jego wcześniejsza twórczość, niekiedy porównywana była do malarstwa Hansa von Maréesa, niemieckiego malarza wywodzącego się ze starej francusko-holenderskiej szlachty. Luckner tak jak on sięgał do mitologicznych motywów, traktując je jako wyraz niespełnionej tęsknoty za ideałami ludzkiej egzystencji. Jego malarstwo emanuje idyllicznym spokojem i odprężeniem. Artysta przedstawia sielankowy świat, w którym ludzie poszukują swojej drogi i czuja się z tym dobrze. Życie jest piękne i wartościowe. Motywy zabitych zwierząt przedstawia jako symbol zmarnowanego życia. W powojennej twórczości artysta sięga do okropieństw wojny, często pojawia się motyw galeonu, okrętu niosącego śmierć, którym stała się Europa. Ponure, ciemne obrazy, wywołują duże emocje  i są pewną przestrogą przed ludzką agresją. W połowie lat 50. Artysta pozwolił sobie na chwilę oddechu i namalował kilka abstrakcyjnych obrazów. Oto jeden z nich. W Polsce Heinrich Graf von Luckner pomimo ścisłych związków z Kołobrzegiem gdzie się urodził i Gdańskiem gdzie studiował jest nadal bardzo słabo znany. Jego prace od czasu do czasu pojawiają się na europejskich aukcjach sztuki, gdzie osiągają jeszcze znośne ceny.

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam