• Od paru miesięcy daje się zauważyć wzmożony ruch na światowych rynkach sztuki. Polscy inwestorzy niestety praktycznie jeszcze nie biorą w nich udziału, poza małymi wyjątkami i to w bardzo ograniczonym przedziale finansowym. Licytują przeważnie dzieła związane z rodzimym malarstwem, którego ceny są jeszcze względnie niewysokie i do zaakceptowania.
  • Poprzedni felieton dotyczył nowych impulsów na rynkach sztuki, kończyłem go słowami …”bez kolekcjonerów polski rynek sztuki nie mógłby istnieć i się rozwijać, oni są solą inwestowania i tworzenia nowych zbiorów”… W tekście zauważyłem również, że powoli zanika stosunkowo niewielka grupa spadkobierców polskich kolekcjonerów, doskonałych znawców przedmiotu przez lata nadająca wyraz polskiemu rynkowi sztuki. Na ich miejsce pojawiają się nowi uczestnicy tego rynku, młoda grupa nabywców, pragnąca swoje pieniądze inwestować w sztukę, już nieco inną, współczesną.
  • „Tylko prawdziwe srebrne sztućce mają wieczną wartość” to nośny reklamowy slogan gdańskiej firmy ”Moritz Stumpf & Sohn” skierowany do dobrze sytuowanych gdańszczan i turystów odwiedzających sopocki kurort. Srebra firmy trafiały do zamożnych europejskich domów, a wyroby z bursztynu zdobywały najwyższe laury na światowych pokazach.
  • Najlepsze lata kariery malarskiej prof. Jana Góry przypadają na drugą połowę XX wieku, wówczas kiedy wraz z żoną też malarką stanowili nierozłączną parę. Na wernisażach pojawiali się zawsze razem. Ich malarstwo nie było tożsame, kierowali się zupełnie innymi przesłankami, ale ich sztuka nie pozostawała bez komentarza. Pani Basia odnosiła się do przeszłości, pan Jan do przyszłości. Dziś po ośmiu latach od śmierci żony profesor znowu maluje, niechętnie, ale wystawia.

Witamy

 Galeria Essey jest portalem sztuki i specjalizuje się w prezentacji europejskiego malarstwa marynistycznego oraz malarstwa artystów związanych z Wybrzeżem. Przedstawiamy również malarzy XIX-wiecznego Gdańska, a także mało znanych twórców Wolnego Miasta Gdańska.

 

Jednym z podstawowych tematów jest  jednak prezentacja malarzy sopockich. Zaraz po wojnie sopocką szkołę malarstwa tworzyli wielcy artyści: Artur Nacht-Samborski, Juliusz i Łada Studniccy, Jacek i Hanna Żuławscy, Józefa i Marian Wnukowie, Janusz Strzałecki, Piotr Potworowski i Jan Cybis. Tu powstał termin „szkoła sopocka”, o który do dziś trwają spory. Dylemat polega na tym czy był to nurt, styl, czy może tylko postawa miejscowych malarzy wobec wszechobecnego wówczas socrealizmu.

 

Wiele miejsca poświęcamy również aktualnym wydarzeniom artystycznym mającym miejsce na Wybrzeżu.



PRACA MIESIĄCA

Rysunek akademicki, ok. 1896
August von Brandis

Rysunek akademicki, ok. 1896
O autorze:

August von Brandis (1859 Berlin – 1947 Akwizgran)
Był profesorem, wykładał rysunek oraz malarstwo pejzażowe, najpierw w szkole Adolfa Hölzela, później w Gdańsku na Politechnice gdzie na Wydziale Architektury przed Fritzem Pfuhle wykładał malarstwo. Następnie już do emerytury pracował na Uniwersytecie Technicznym w Aachen. Studiował w Królewskiej Akademii Sztuki w Berlinie (1881-1884). Jego mistrzami byli znani niemieccy twórcy, niewiele starsi od niego, profesorowie Hugo Vogel i Anton von Werner. Początkowo podobnie jak jego przyjaciel Fritz von Uhde, malował obrazy o treści religijnej. Przed samym przyjazdem do Gdańska, przebywał w Dachau - kolonii artystycznej gdzie uczył rysunku. Rozpoczynał od klasycznego realizmu preferowanego przez berlińskich profesorów, by dojść w swojej sztuce do nowatorskich wówczas, impresyjnych pociągnięć pędzlem. Jako jeden z pierwszych w mieście wprowadził malarstwo to, na gdańskie salony. Artysta oprócz wnętrz i martwych natur malował pejzaże, portrety, dużo rysował. Jego obrazy zupełnie niedawno zostały odnalezione w Muzeum w Symferopolu. Jak się okazało na Krym trafiły z Muzeum w Aachen jako łupy wojenne.

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam