• Stefan Stankiewicz sam o sobie mówi, że jego malarstwo nie jest postępowe. To pewnie prawda, ale czy z tego twierdzenia można robić zarzut? Oczywiście to kwestia indywidualna, mnie nie przeszkadza, bowiem jego malarstwo rzeczywiście nie szuka nowych środków wyrazu, ale te którymi operuje wystarczają do zachowania mimo wszystko pewnej świeżości.
  • Profesor Czesław Tumielewicz po przejściu na emeryturę stara się cały czas utrzymywać wyrobioną wcześniej pozycję na rynku dzieł sztuki. Rzeczywiście może już nie proponuje nowych rozwiązań, ale te które do jego malarstwa zostały wprowadzone przed laty nadal zachowują świeżość. Szczególnie pejzaże morskie mogą się podobać. Należą do tych, które w sposób godny reprezentują nazwisko autora na ścianie gościnnego pokoju.
  • Z Andrzejem Piwarskim znam się od lat, wiele czasu poświęciliśmy rozmowom na temat sztuki - różnym okresom malowania, fascynacjom, wyborom, przemijaniu, poświęceniu się dla sprawy Polski. Wiele tekstów i felietonów opublikowała Gazeta Gdańska na ten temat. Uczestniczyłem w wielu uroczystościach związanych z jego rodziną i dedykowanych jemu samemu. Można powiedzieć znamy się dość dobrze.
  • Z dużym zaciekawieniem obejrzałem wystawę w Sopockiej Galerii Sztuki, o której do tej pory nie miałem pojęcia. Jak się okazało, to działająca od paru lat z małymi przerwami galeria powołana przede wszystkim dla prowadzenia działalności wystawienniczej, uzdolnionych artystycznie uczniów sopockiej ”Jedynki”. Jednak jak się okazało nie tylko, bowiem dzisiejsi gospodarze miejsca, artyści malarze, pedagodzy szkoły prof. Wojciech Strzelecki z Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej i Wanda Piskorska, opiekujący się galerią w układzie non profit, przygotowują również wystawy ściśle związane z Sopotem i artystami tu mieszkającymi. Tym razem wystawa dotyczy grupy artystów związanych wspólną pracą przy tworzeniu filmu „Twój Vincent”. To grupa przyjaciół malarzy, kiedyś mówiliśmy o ugrupowaniu, dziś o luźnym związku twórców wspierających się i owładniętych pasją malowania i to niekoniecznie profesjonalistów mających za sobą akademie plastyczne.

Witamy

 Galeria Essey jest portalem sztuki i specjalizuje się w prezentacji europejskiego malarstwa marynistycznego oraz malarstwa artystów związanych z Wybrzeżem. Przedstawiamy również malarzy XIX-wiecznego Gdańska, a także mało znanych twórców Wolnego Miasta Gdańska.

 

Jednym z podstawowych tematów jest  jednak prezentacja malarzy sopockich. Zaraz po wojnie sopocką szkołę malarstwa tworzyli wielcy artyści: Artur Nacht-Samborski, Juliusz i Łada Studniccy, Jacek i Hanna Żuławscy, Józefa i Marian Wnukowie, Janusz Strzałecki, Piotr Potworowski i Jan Cybis. Tu powstał termin „szkoła sopocka”, o który do dziś trwają spory. Dylemat polega na tym czy był to nurt, styl, czy może tylko postawa miejscowych malarzy wobec wszechobecnego wówczas socrealizmu.

 

Wiele miejsca poświęcamy również aktualnym wydarzeniom artystycznym mającym miejsce na Wybrzeżu.



PRACA MIESIĄCA

Gdańsk, ok.1954 akwaforta, akwatinta
Lam Władysław

Gdańsk, ok.1954 akwaforta, akwatinta
O autorze:

Władysław Lam (1893, Konjic – 1984, Gdańsk)
Należy do najwybitniejszych artystów powojennego Gdańska. Urodził się w Konjic, miasteczku w dzisiejszej Bośni I Hercegowinie. Miejscu Bałkańskiego tygla, krzyżowania się różnych kultur i religii . W roku 1912 wraz z rodzicami przybył na studia do krakowskiej ASP, gdzie pod okiem dwóch znakomitych polskich malarzy Józefa Mehoffera i Teodora Axentowicza, w roku 1919 ukończył uczelnię. Do wojny mieszkał w Poznaniu i Lwowie gdzie wykładał w Katedrze Rysunku Wydziału Politechniki Lwowskiej . Odbył stypendia artystyczne w Paryżu i Rzymie. Należał do kilku ugrupowań artystycznych m.in. „Jednoróg” i ”Nowa Generacja”. Przed wojną uczestniczył w wielu wystawach między innymi w Belgii, Rumunii, Holandii, Japonii, USA, Jugosławii, Niemczech, Finlandii. Lam był również pisarzem, w swoich esejach odnosił się także do filozofii malarstwa poszukując odpowiedzi na uzasadnienie znaczenia sztuki w egzystencji człowieka. Po wojnie artysta zamieszkał w Oliwie. Jego losy splatały się niemal przez całe życie z losami jego ucznia, Kazimierza Śramkiewicza. Spotkali się w poznańskim gimnazjum, gdzie rysunek wykładał Lam, później na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej, gdzie prowadzący katedrę Malarstwa i Rysunku prof. Lam powierzył mu jako studentowi III roku asystenturę w swojej pracowni. Kazimierz Śramkiewicz ukończył Politechnikę Lwowską w 1939 roku i od razu zaczął wystawiać, a po wojnie spotkali się w Oliwie, gdzie zamieszkali w jednym domu przy ulicy Podhalańskiej 16 .Przez wiele lat jako wykładowcy na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej  i PWSSP w Gdańsku wyznaczali kierunki rozwoju sztuki Wybrzeża. 11 maja roku 1946 na Politechnice Gdańskiej otwarto pierwszą po wojnie wystawę malarstwa i rzeźby. Jednym z jej głównych organizatorów był Włodzimierz Lam , obok niego wystawiali m. in. Śramkiewicz, Wnukowa, Kobzdej, Strzałecki, Kasprowicz, Kałędkiewicz, Studniccy, Żuławscy, Michałowski i Marcinkowski. Na wystawie zaprezentowany został obraz Lama zatytułowany „Widok z Oliwy”, który wydaje się w nowej historii pierwszym obrazem tego cudownego miejsca. Artysta poza malarstwem uprawiał grafikę, wiele jego widoków stanowi graficzny kanon gdańskich pejzaży. Od końca lat 50. artystyczna wizja malarza zaczęła ewoluować w stronę abstrakcji aluzyjnej.

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam