• Związek Polskich Artystów Plastyków w Gdańsku dokonał rzeczy prawie niemożliwej. Od dawna nieodświeżane i nieremontowane pomieszczenia związku, trącące do tej pory głęboką komuną, nabrały nowego wyglądu. Odnowione, po małych remontach z nowym oświetleniem, co w wypadku obu galerii przy ulicy Piwnej i Mariackiej stanowi zupełnie nową jakość prezentacji sztuki, stały się kolejnymi nowoczesnymi w mieście miejscami wystawowymi. Oczywiście brakuje jeszcze drobiazgów, ale już otwiera to nowe możliwości.

  • Tysiąc siedmiuset letnia tradycja chrześcijaństwa starożytnego narodu Ormian stała się zaczynem zorganizowania wystawy zatytułowanej „Kościoły w gdańskim malarstwie (1648-1939)” z kolekcji Andrzeja Walasa. Znawcy malarstwa gdańskiego, kolekcjonera, miłośnika sztuki, posiadającego olbrzymie zbiory gedaników. Zrozumienie tematu i akceptacja w oczach Gagika Parsamiana prezesa Związku Ormiańskiego w Gdańsku znalazła pełną akceptację pomysłu. Dzieła pochodzące z tej kolekcji po raz trzeci znalazły szansę ujrzenia światła dziennego. Wzorem wielu XIX-wiecznych gdańskich kolekcjonerów, dzięki którym między innymi powstało w roku 1872 Miejskie Muzeum w Gdańsku, Andrzejowi Walasowi przyświeca idea sprowadzenia do miasta jak największej ilości dzieł sztuki , które opuściły miasto w różnych okolicznościach. Najwięcej podczas II wojny światowej. Od 35 lat zbiór powiększa się i prezentuje coraz większą wartość artystyczną, to doświadczenie, wiedza i pomoc życzliwych ludzi pozwala na podnoszenie wartości artystycznej zbioru nie mającego sobie równych w Gdańsku. Siedzibę związku ormiańskiego tłumnie odwiedzili gdańszczanie, wśród nich koneserzy starej sztuki, mającej 200 i więcej lat. Zapełniło się główne pomieszczenie, przedproże i część ulicy Mariackiej. Oprawa wystawy w stylu ormiańskim wzbudziła wielkie zainteresowanie i zachwyt licznie przybyłej publiczności. Atmosferę wernisażu zbudowała ormiańska wokalistka, która przywitała gości tradycyjną powitalną pieśnią Ormian, przywołującą nostalgicznymi dźwiękami melodii, klimat wielkich przestrzeni tego pięknego i doświadczonego kraju.

  • Wystawa „Malarze XIX- i XX-wiecznego Gdańska” z kolekcji Andrzeja Walasa, stanowi zbiór obrazów kolekcjonowanych od ponad 35 lat. To dzieła namalowane przez gdańskich artystów, tu urodzonych, wychowanych, tu studiujących. Na wystawie w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku zobaczyliśmy kilka bardzo ciekawych do tej pory nieznanych dzieł takich artystów jak: Herman Both, Michael Carl Gregorovius, Albert Lipczinsky, Felks Meseck, Bruno Paetsch, Fritz Pfuhle, Alfred Scherres, Wilhelm August Stryowski, Julius Zielke. Wielu z nich później kontynuowało studia artystyczne w renomowanych europejskich uczelniach od Monachium po Paryż. Wielu z nich powróciło do Gdańska, wielu jednak już nigdy nie odwiedziło swojego rodzinnego miasta. Wspomnienia dziecięcych lat, atmosfera, niezapomniany klimat już na zawsze pozostał w ich twórczości.

  • „Czerwone maki” to tytuł wystawy malarstwa trwającego do 5 sierpnia w sopockiej Galerii Sztuki. Pierwotny pomysł Rosvity Stern artystki z Sopotu, córki Izabelli Stern znanej działaczki polonijnej, przewodniczącej miejscowego „Sokoła” w Wolnym Mieście Gdańsku był zupełnie inny. Chodziło o połączenie trzech patriotycznych wydarzeń w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Nadanie imienia „Towarzystwa Gimnastycznego Sokół” rondu usytuowanemu przy sopockim dworcu oraz realizacja wraz z Ewą Rakowską z Londynu byłą mieszkanką Sopotu pomnika misia Wojtka. Legendarnego misia żyjącego przy 22 Kompanii Zaopatrzenia Artylerii w 2 Korpusie Polskim dowodzonym przez gen. Władysława Andersa. Misia , który brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Zwieńczeniem miała być wystawa malarstwa zatytułowana „Czerwone maki”

Banner

Witamy

 Galeria Essey jest portalem sztuki i specjalizuje się w prezentacji europejskiego malarstwa marynistycznego oraz malarstwa artystów związanych z Wybrzeżem. Przedstawiamy również malarzy XIX-wiecznego Gdańska, a także mało znanych twórców Wolnego Miasta Gdańska.

 

Jednym z podstawowych tematów jest  jednak prezentacja malarzy sopockich. Zaraz po wojnie sopocką szkołę malarstwa tworzyli wielcy artyści: Artur Nacht-Samborski, Juliusz i Łada Studniccy, Jacek i Hanna Żuławscy, Józefa i Marian Wnukowie, Janusz Strzałecki, Piotr Potworowski i Jan Cybis. Tu powstał termin „szkoła sopocka”, o który do dziś trwają spory. Dylemat polega na tym czy był to nurt, styl, czy może tylko postawa miejscowych malarzy wobec wszechobecnego wówczas socrealizmu.

 

Wiele miejsca poświęcamy również aktualnym wydarzeniom artystycznym mającym miejsce na Wybrzeżu.



PRACA MIESIĄCA

Koncert na flet i harfę I, 1972/81
Śramkiewicz Kazimierz

Koncert na flet i harfę I, 1972/81
O autorze:

Kazimierz Śramkiewicz (1914 Poniec - 1998 Gdańsk)
Jego losy splatały się niemal przez całe życie z losami prof. Władysław Lama. Spotkali się w poznańskim gimnazjum, gdzie rysunek wykładał Lam, później na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej, gdzie prowadzący katedrę Malarstwa i Rysunku prof. Władysław Lam powierzył mu jako studentowi III roku asystenturę w swojej pracowni. Kazimierz Śramkiewicz ukończył Politechnikę Lwowską w 1939 roku i od razu zaczął wystawiać i to z dużym powodzeniem. Po wojnie, tak jak jego profesora, los skierował go do Oliwy, gdzie zamieszkali w jednym domu na ulicy Podhalańskiej 16 . Jednocześnie Śramkiewicz uzupełniał studia malarskie na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, gdzie w 1947 roku otrzymał dyplom . Całe lata czterdzieste artysta pracował jako wykładowca w Katedrze Rysunku i Malarstwa Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. Kiedy studiował jeszcze we Lwowie, jego przyszli koledzy, z którymi później spotkał się na początku 1950 roku w sopockiej PWSSP, studiowali jeszcze w Paryżu u Józefa Pankiewicza. To był przełomowy moment w twórczości Śramkiewicza, bowiem trafił do szkoły sopockiej w momencie rozkwitu koloryzmu polskiego. Jego obrazy z tego okresu, choć rozpoczął się socrealizm, zachwycają. Credo życiowe, którym kierował się, balansowało między naturą a muzyką. Był realistą. Jednak nie odtwarzał, lecz przekształcał, sięgał głęboko do zasobów swojego intelektu. Poszukiwał drogi, która byłaby przypisana tylko jego twórczości. Powstał zatem indywidualny, rozpoznawalny styl, kompozycja, kolor, stan ducha. Do końca życia wzbogacany, uaktualniany, osiągnął szczyt w pejzażach morskich, tematyce muzycznej, wreszcie w martwych naturach. Malował pejzaże w Oliwie, Gdyni, Gdańsku, ale także w Wenecji, Marsylii, Granadzie i na Sycylii. Kazimierz Śramkiewicz od 1967 był profesorem Malarstwa i Rysunku w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Pracował na uczelni do 1996 roku. Wziął udział w ponad 300 wystawach indywidualnych i zbiorowych.

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam